wtorek, 8 września 2015

Rozdział 2. Wypadek.

*Sally*
Ja z Mike'm podeszliśmy ostrożnie do chłopców. Złapałam Alana pod pachy i podniosłam go nad ziemię po czym odsunęłam się od Mika i Matt'a. Oboje strasznie się szarpali.
- Jak się nie uspokoisz to masz szlaban na telewizję- zwrócił się Mike do Matta.
- Dobra. Już się ogarniam- skrzyżował ręce- Jesteś okropny.
Gdy Matt już się ogarnął, postawiłam Alana na podłodze i zaczęłam go łaskotać. Tylko w ten sposób mogłam go uspokoić.
*Alan*
- K-Katie! Help- krzyknąłem do siostry. Mam nadzieję, że tata się jej nie doczepi bo będziemy mieli przejechane.
Podbiegłam do mnie i mamy i  zaczęła łaskotać ją by mnie zostawiła.
*Sally*
Puściłam Alana, to był błąd duży, błąd po chwili leżałam na ziemi łaskotana przez dzieciaki. Nie mogłam się powstrzymać.
-No co tak stoisz? Pomóż mi!!-wydusiłam w stronę mojego kochaniutkiego męża. Który za chiny nie chce mi pomóc! I tylko stoi za przeproszeniem jak pizda blada!
- Ehhh...dzieci. Dosyć tego. Puście mamę- podszedł do nich i usiłował ich odciągnąć ode mnie.
No nareszcie! Nasz wielmożny pan raczył się ruszyć! Gdy ściągnął ze mnie dzieciaki, otrzepałam się z niewidzialnego kurzu i podeszłam do siostry. Żądam wyjaśnień o co poszło!? Spojrzałam na Jas porozumiewawczo. Ja już sobie dość nerwów napsułam.
*Jas*
- Dzieci o co wam poszło?- spojrzałam na chłopców
- On zabrał mój samochód!!- krzyknął Matt wskazując na Alana.                                                           - Powiedziałeś że mogę go wsiąść!
- ALE TY GO ZEPSUŁEŚ!!
- Wcale, że nie! To Katie go zepsuła!!
*Katie*
To co powiedział wkurzyło mnie nie na żarty. Po chwili siedziałam na nim okrakiem i zaczęłam go okładać pięściami.
*Sally*                                                                                                                              
Trzymajcie mnie bo zaraz nie wytrzymam. Czułam że dosłownie się we mnie gotuje.
-Spokój ma być!!!-krzyknęłam chyba mnie na końcu miasta można było usłyszeć
*Katie*                                                                                                                                
 Mama bardzo głośno krzyknęła a ja z Alanem wiedzieliśmy co to oznacza po chwili staliśmy przed rodzicami, ciocią Jas i wujkiem Mike'm ze spuszczonymi głowami.                                                       Odwróciliśmy się w stronę Matt'a.                                                                                            
- Przepraszam że zabrałem twój  samochód
-  Przepraszam że popsułam ci samochód                                                                                              
- Matt. Chcesz coś powiedzieć kuzynom?- spytała ciocia Jas patrząc na Matta.
- Przepraszam, że na was nakrzyczałem.
W takim razie........rozejm?- powiedział Alan wyciągając rękę.
- Rozejm- Matt uścisnął mu rękę i uśmiechnął się.
- To skoro już wszyscy się pogodzili może w końcu pójdziemy na obiad?- zaproponowała ciocia.
- Tak!!- Kadere wyciągnęła ręce w stronę swojej mamy.
*Jas*
Wzięłam Kadere na ręce i razem z pozostałymi zeszliśmy na dół.        
- 5 Minut później -
- Matt. Jesteś brudny- podałam mu serwetkę.
Wytarł się i wrócił do jedzenia.    
*Katie*                                
-Bardzo dobry-powiedziałam z uśmiechem
-Lizuska....- burknął mój brat.
-Tak i co z tego? Masz jakiś problem?
-A żebyś wiedziała-powiedział i pokazał mi język.
*Sally*
Czy oni mogliby chociaż jeden dzień się nie kłócić?
-Dzieci...-mruknęłam groźnie
*Katie*
Oh..oł...wpadka, uśmiechnęłam się głupkowato a zarazem słodko do mamy.
*Alan*
Wpadliśmy jak śliwka w kompot...Podrapałem się z tyłu głowy z głupim uśmieszkiem.
*Fritz*
Zaśmiałem się cicho dzieciaki są w takich sytuacjach prze słodkie. Spojrzałem na Sally która przewiercała dzieci na wylot wzrokiem i szturchnąłem ją łokciem, spojrzała na mnie a ja pogodnie się uśmiechnąłem, odwzajemniła gest.
*Jas*
- Cieszę się ze ktoś docenia moją kuchnię- uśmiechnęłam się i połaskotałam Katie po podbródku.
- Skończyłam jeść. Mogę iść się pobawić?- spytała Kadere.
- Możesz.
- Yey!!- zeskoczyła z krzesła i pobiegła na górę.
- Ja też chcę iść!!- krzyknął Matt.
- Najpierw skończ sałatkę.
- Ale mamo!!
- Ślicznie cię proszę. Skończysz jeść i będziesz mógł iść się bawić okej?
- Okej...- zacząłe jeść sałatkę.
*Katie*
-Ja tez mogę?
-Niech się zastanowię hm.....-mama zrobiła zamyśloną minę.
-Proszę-zrobiłam maślane oczy.
Zaśmiała się, rozczochrała moje włosy
-No dobrze....-powiedziała przewracając oczami z uśmiechem.
-Jest-pobiegłam na górę
*Sally*
-Ja też mogę?- spytał Alan.
-Im szybciej skończysz posiłek tym szybciej pójdziesz się bawić
-Ale....
-Jaka była umowa?- zabrał się do jedzenia.
- Zabawne, że mamy ten sam sposób wychowywania dzieci- spojrzała na mnie Jas i zachichotała.
-Mamy po prostu bliźniacze umysły-zaśmiałam się cicho.
- Chyba           
-Nie chyba tylko na pewno                       
- Jak tam chcesz
-Skończyłem!-oświadczył z dumą Alan.
-To zmykaj się bawić zanim się rozmyślę- po sekundzie nie było go w jadalni.
Zaśmiałam się cicho.
 *Jas*
Jedliśmy spokojnie obiad. W między czasie Matt też poszedł się bawić. Nagle usłyszałam krzyk...Kadere?! Pognałam w miejsce hałasu. Myślałam, że zejdę na zawał. Kadere...cała zakrwawiona i posiniaczona...leżała na dole schodów. Na górze stał Matt, a za nim przerażeni Katie i Alan.
- Kadere!!- uklęknęłam przy niej. Żyła. Na szczęście. Z oczu poleciały mi łzy.
--------------------------------------------------------
...Cześć? Przepraszam za tak długą przerwę. Nie miałam weny ;-; Obiecuję wam poprawę. Naprawdę wielkie sorry. Tak wiem, że rozdział krótki. Tak, wiem że ujowy. Tak wiem, że mnie nienawidzicie. Wielkie sorry ;-; Dziękuję Aminie która napisała Perspektywę Sally, Alana, Katie oraz Fritza. Bez niej nie było by tego rozdziału. Jeszcze raz dzięki i wielkie sorry. Trzymajcie się i do zobaczenia w nexcie. Na razie.                        

6 komentarzy:

  1. Super czekam nexta! Co Matt zrobił Kadre?

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko... Biedna Kadere :'(

    OdpowiedzUsuń
  3. Matt! Ech...ponoć ponad 70% wypadków zdarza się w domu -,- Szkoda...a i Olga Matczak...Co Matt jej zrobił? "Spadła" ze schodów. Zapewne , albo dzieciaki bawiły się w berka czy coś w tym rodzaju ,a Kadere się potchnęła lub Matt ją niechcący popchnął. Druga opcja jest taka ,iż ta dwójka się posprzeczała , a chłopak w przypływie emocji zepchnął ją ze schodów -_-.... I zajebisty rozdział XD

    OdpowiedzUsuń
  4. .......... Normalnie jak u mnie w domu XD

    OdpowiedzUsuń