Sally
Pobiegłam po pielęgniarki, oraz lekarza po chwili byliśmy już przy Jas. Gdy zaprowadzili ją na porodówkę, spojrzałam na Mika. Był cały roztrzęsiony.
Katie
Spojrzałam przerażona na brata i kuzyna. Zeskoczyłam z pleców wujka.
- To co my teraz zrobimy?
- APOKALIPSA NADCHODZI!!- Matt wybiegł z krzykiem ze szpitala.
Zaczęłam z bratem krzyczeć to co kuzyn, po czym wybiegliśmy ze szpitala. Cały czas biegłam za chłopakami
- Dzieci wracajcie!!!- usłyszałam wujka Mika.
Sally
- Dzieci!!- krzyknęłam i pobiegłam za nimi, ale po chwili zniknęły mi z oczu. Szukałam ich po całym szpitalu.
Mike
- Katastrofa!!- złapałem się za głowę.
- Ja ich poszukam- Vincent wyszedł ze szpitala.
Katie
-A tak w ogóle to gdzie my biegniemy?- spytałam brata.
- Też chciałbym wiedzieć.....Matt gdzie my tak popylamy?
- Do mnie do domu!!
Obejrzałam się za siebie, a tam wujek Vincent!? Przyspieszyłam.
- Mamy ogon!- krzyknęłam.
Alan
Również przyspieszyłem
- Musimy się pospieszyć, jeśli nie chcemy, żeby nas złapał!
- Dzieciaki!! Stójcie!!
- Już niedaleko!! Musimy go jakoś zgubić!!- krzyknął Matt.
- Tamtą uliczką w prawo! Nią da się obiegnąć przecznicę na około, oraz jest tam rozwidlenie! Łatwo go tam zgubimy!
Matt
Pobiegłem tak jak kazał kuzyn. Po chwili zgubiliśmy wujka!! Sukces!!
- Alan!! Ty to jesteś ktoś!!
- Tak wiem.
- Skromnością nie grzeszy- Katie przewróciła oczami.
- Dzięki!!- powiedział z poirytowaniem.
- Jesteśmy!!!- wbiegłem do domu i schowałem się w moim pokoju.
Alan
Zrobiliśmy to co Matt
- To co teraz robimy?- spytałem.
- Może zrobimy fort albo....barykadę!-powiedziała z entuzjazmem Katie.
- Apokalipsa nadchodzi!! Bierzemy wszystko co się da i wznosimy mur obronny!!!- krzyknął Matt.
- Ta jest!-krzyknąłem z siostrą równocześnie. Zaczęliśmy brać co się dało.
Matt
Po chwili wszystko było gotowe. Założyłem hełm dowódcy, a Katie i Alanowi założyłem hełmy żołnierzy.
- Katie!! Odpowiadasz za fosę!! Alan!! Odpowiadasz za wzmocnienie muru!! Ja zajmę się budową!!
- Ta jest!- krzyknęli znowu. Katie zabrała się za fosę a Alan za wzmocnienie muru.
Zabrałem się za budowę muru.
- Skończyłem kapitanie-powiedział z dumą Alan.
- Ja też!-powiedziała również z dumą Katie.
- Dobrze!! Wy tu zostańcie!! Ja pójdę po żywność!!- wybiegłem z pokoju.
Katie
Usiadłam sobie na podłodze, Alan udział obok mnie
Po chwili Matt wrócił z dwiema torbami jedzenia i napojów.
- Jaki jest plan działania Kapitanie?- spytał Alan.
- Siedzimy w bazie i robimy wszystko, żeby nie podbito naszego obozu.
Alan
- Ta jest!- poczułem coś na moim ramieniu. To była Katie, która opierała głowę na moim ramieniu. Najwyraźniej zasnęła.
Matt
Przykryłem Katie kocykiem, po czym zasunąłem suwak od namiotu, w którym siedzieliśmy.
- Później przyniosę nam śpiwory.
Alan
Kiwnąłem na zgodę. Mam nadzieję, że wujek nie domyśli się, że tu jesteśmy.
Usłyszałem kroki na dole.
- Zabezpieczenia obronne do góry i cicho siedzieć!!- szepnął do mnie Matt.
- Już się robi!- odszepnąłem i zrobiłem co kazał.
Matt
Na namiot narzuciły się sterty zabawek. Żeby wujek nas nie znalazł położyłem się w kącie i zrobiłem to samo z Alanem.
Alan
Siedzieliśmy bardzo cicho, bałem się trochę że nas znajdzie
- Dzieciaki? Gdzie jesteście?- usłyszałem jak wujek wszedł do pokoju- Alan, Katie. Wasi rodzice się martwią. Matt. Twoja mama jest po porodzie i strasznie się o ciebie martwi.
APOKALIPSA NADESZŁA!!!
Ledwo co siedziałem cicho. Bałem się, że wujek obudzi Katie, a jak ją obudzi to będzie katastrofa. Cofnąłem się jeszcze trochę pod ścianę.
Usłyszałem ciche westchnięcie wujka. Po chwili- jak wywnioskowałem- wyszedł z pokoju.
- Pjona!- szepnął do mnie i przybił mi piątkę.
Mam nadzieję że wujek nie usłyszał jak przybijaliśmy sobie piątkę.
Vinc
- AHA!!- zrzuciłem stertę zabawek i odpiąłem namiot- Idziecie ze mną!
- ATAK!!!- Matt rzucił się na mnie razem z Alanem.
- Ej ej!!- zdjąłem ich i wstałem trzymając ich za kołnierze- Idziemy!!
- Ja nigdzie nie idę!! Apokalipsa nadeszła!!- krzyknął Matt.
- Masz rodzeństwo!!- spojrzałem na niego.
- Apokalipsa!!!- krzyknął Alan i zaczął się wyrywać- Katie ratunku!! Zaatakowano naszą bazę!
Katie
Obudziły mnie krzyki brata. Atak na bazę!? Wyjrzałam z namiotu. Wzięłam koc i rzuciłam się na wuja zasłaniając mu oczy
- Uciekajcie! Ja go zatrzymam!
- Katie!!- próbował mnie zrzucić.
- Nie dam się!- wskoczyłam na plecy wujowi, nie zdejmując mu koca z twarzy
- Wiejemy!- krzyknął Alan.
Vinc
- DOSYĆ!!- zrzuciłem Katie. Moje oczy były czarne- IDZIECIE I TO JUŻ!! NIE MA SŁOWA NIE!!!
Katie
Upadłam z piskiem na podłogę. Przestraszyłam się wujka. Podbiegłam do brata i schowałam się za nim.
- I co teraz robimy kapitanie?- spytał Alan, patrząc na Matta. Ten natomiast bez słowa poszedł za wujkiem, a Alan poszedł w jego ślady.
Boje się....Nie chcę stąd wyjść, ale muszę, bo wujek na mnie nakrzyczy. Ze spuszczoną głową poszłam za nimi.
- Wsiadać- pokazał nam auto i usiadł za kierownicą.
Matt usiadł z przodu obok miejsca kierowcy i wbił wzrok w ziemię. Alan natomiast wsiadł do tyłu, a zaraz po nim ja. Chciało mi się płakać, a on chyba to zauważył, bo wbił wzrok w ziemię.
Vinc
Moje oczy zrobiły się normalne. Zerknąłem na Katie.
- Przepraszam. Nie chciałem cię wystraszyć.
Pociągnęła nosem.
- To ja powinnam wujka przeprosić.
- My wszyscy- odezwał się Matt.
- Już dobrze. Jedziemy?- uśmiechnąłem się lekko.
- Tak- przytaknął Matt.
Katie
Jechaliśmy w ciszy. Ta cisza mnie przytłaczała i to bardzo. Niech ta podróż się już skończy!
Po chwili byliśmy na miejscu.
- Tylko bez krzyków proszę- wujek powoli wysiadł z auta.
Wysiadłam razem z kuzynami w ciszy.
Matt
Nie chcę kolejnego rodzeństwa...
Katie
Ciekawe czy dostaniemy wykład od mamy. Mam nadzieję że nie, bo więcej krzyków już nie zniosę
- Matt!! Boże!! Co za szczęście!!- wujek wziął Matta na ręce i dokładnie go obejrzał- Nic ci nie jest?
- Nie- warknął krótko.
-Alan! Katie! Dzięki Bogu!- mama przytuliła nas- Wszystko w porządku?
- Tak- odpowiedzieliśmy równo.
- A gdzie apokalipsa?- mój kuzyn spojrzał na tatę.
Mike
- Eeeee...- spojrzałem na Vinca pytająco.
- Długo by tłumaczyć.
-Waśnie gdzie?- Katie zaczęła się rozglądać i chodzić po pomieszczeniu w tą i z powrotem.
- Jeżeli chodzi ci o ciocię i twoją kuzynkę to są na sali- spojrzałem na Katie.
Matt
- MAM KOLEJNĄ SIOSTRĘ?!- APOKALIPSA X 10000000000!!!!!!!!!!!!!!!!!
Katie
Podniosłam ręce do góry z się obróciłam, po czym podeszłam do Matta
- Kapitanie jak stoi sytuacja?- wyszeptałam.
- KATASTROFA!!!!!!!
Przewróciłam się
- Aż tak?- wstałam i podeszłam do kuzyna- Robimy akcję Apokalipsa part 2? Tylko, że tym razem pobiegniemy do nas- wyszeptałam.
- Apokalipsa nadeszła. Trzeba się kryć- odszeptał.
- Czyli lecimy do mojego domu?
- Tak
- Czekaj chwilę zaraz wracam- podeszłam do brata- Apokalipsa part 2. Wchodzisz w to?
Chwilę się zastanowił
- Okej...- odszeptał. Podeszliśmy do Matta- Jaki mamy plan kapitanie?
- Aaaa!! Mój brzuch!! Mój brzuch!!- padł na ziemię- Ja umieram!!
- Ehh...- wujek Mike spojrzał na mnie i brata- Weźcie kuzyna do domu. A ty- spojrzał na wujka Vinca- Proszę przypilnuj ich.
- Nie ma problemu. Idziemy- spojrzał na nas trzech.
Matt
NO NIE!! Z wujkiem Vincem to się nie uda!!
Kuzyni pomogli mi dojść do samochodu.
- Nasz plan okazał się fiaskiem- Katie westchnęła.
- Ja zawsze mam plan B- puściłem jej oczko.
- Dawaj- odpowiedziała zdeterminowana.
- WUJKU!! AAARGGGHH!!! J-JA...J-JA...- udawałem, że zemdlałem.
- Dopatrzcie go- usłyszałem jak wsiadł szybko za kierownicę i odjechał razem z nami.
- Musimy dojechać do domu- wyszeptałem prawie niesłyszalnie do Katie.
Katie
Pokiwałam głową na tak i zaczęłam się bawić włosami kuzyna.
Po chwili byliśmy na miejscu.
- Odsuńcie się- wujek wziął Matta na ręce i wszedł pospiesznie do domu- Pójdę po wodę, a wy go dopatrzcie- położył go na kanapę i poszedł do kuchni po wodę.
- Teraz!- szepnął Matt i pobiegł ze mną i Alanem do piwnicy.
Zamknęliśmy się w piwnicy. Alan posadził mnie na bujany fotel.
- To co teraz robimy?- spytałam.
- Czekamy- odparł Matt.
- Okej....-zaczęłam bawić się sznurówką, a później włosami.
- DZIECIAKI!!!!- usłyszeliśmy głos wujka.
- O. To już- Matt zachichotał cicho.
Odwzajemniłam śmiech z Alanem. Zaczęłam machać nogami, przez co krzesło zaczęło się bujać. Miałam z tego taką radochę, jak malutkie dziecko z lizaka.
Usłyszeliśmy jak zaczął biegać po całym domu.
- NATYCHMIAST WRACAJCIE!!
- Hi hi...- Matt miał z tego polewkę XD
Alan uśmiechnął się szeroko.
- Hi hi...Nigdy nas tu nie znajdzie-wyszeptał do kuzyna.
- Wiem- ponownie zachichotał cicho.
Usłyszałam kroki.
- Ciii....
Siedzieliśmy cicho.
- Dzieciaki!! Wracajcie tu!!!
Było cicho jak makiem zasiał pomiędzy nami. Wujek Vincent co chwile krzyczał, żebyśmy do niego przyszli.
- Jeżeli za 3 sekundy was tu nie zobaczę to będziecie mieli taką karę od rodziców, że ode chce wam się uciekania!!!
Podeszłam do kuzyna.
- Co robimy?
- Ja tam nie idę!!- skrzyżował ręce.
- 1...- wujek zaczął odliczać.
- Ja też-powiedziałam twardo.
- Ja też-dodał Alan.
- 2...
- Apokalipsa nadeszła- burknął Matt.
- Więc musimy trzymać się razem- powiedziałam.
- Jak nie dla rodziców to dla Kadere- dodał mój brat.
- Otóż to- przytaknął mu.
- 3!!!- do naszych uszu dobiegł odgłos zamykania drzwi, a ja usłyszałam cichy warkot silnika samochodu.
- Chyba sobie poszedł- powiedziałam speszona.
Matt odetchnął z ulgą.
Mój brat wyjrzał lekko z piwnicy
- Czysto.
Matt
Wyszedłem do salonu i usiadłem na kanapę.
Alan usiadł obok mnie, a Katie w fotelu.
- Teraz przez apokalipsę rodzice całkiem zwariują...- westchnąłem.
- Zgadzam się- kuzynka ułożyła się wygodnie w fotelu.
- To nie fair!! Zawsze byłem tylko ja, wy i Kadere!!
- Moim zdaniem powinniśmy jak najlepiej się ukryć przed tą apokalipsą- stwierdził Alan.
- Słucham pomysłów- spojrzał na niego.
- Twoja piwnica, nasza piwnica, domek na drzewie, pizzeria- wymienił.
- Moim zdaniem powinniśmy iść do pizzerii- powiedziałam.
- Akcja Pizzeria rozpoczęta!- Matt wstał.
- Idę po śpiwory, koce i poduszki!- również wstałam.
- Ja pójdę na zwiady zobaczyć czy nie idą!- Alan także wstał.
- A ja pójdę po prowiant!! Chociaż czekajcie...w sumie tylko picie, bo w Pizzerii będzie pizza!!- kuzyn uśmiechnął się szeroko.
Katie
Zapakowałam już wszystko! Zeszłam na dół.
- Już!
Po chwili przybiegł Alan.
- Teren czysty!
- A ja mam picie!- pokazał mi i bratu dwie torby- To kto prowadzi?
- Ale czym?- spytał Alan.
- W sensie do Pizzerii- odparł Matt.
-Ja! Znam świetny skrót do niej!- krzyknęłam.
Alan
Wziąłem od Katie trochę bagażu
- Idziemy?- spojrzałem na siostrę, a potem na kuzyna.
- Panie przodem- zaśmiał się.
Katie
Zaśmiałam się i wyszłam. Szliśmy ok.15 min, jak nie więcej. Powoli weszliśmy do pizzerii. Było ciemno i cicho... za cicho.
- Wreszcie spokój!!- krzyknął uradowany Matt.
- Ciii....-nasłuchiwaliśmy ciszy- Słyszycie?
- Za cicho jak na to miejsce- stwierdził mój brat.
- No....- zgodził się Matt.
- M-Może k-kogoś po-poszukamy??-wydukałam
Alan mnie przytulił, dzięki czemu poczułam się trochę bezpieczniej.
- Katie. Nie bój się. Tu nic ci nie grozi- Matt uśmiechnął się do mnie.
Odwzajemniłam uśmiech. Usłyszałam jakiś przerażający śmiech. Wtuliłam się w brata.
- C-Co to było?
- Nie mam pojęcia, ale nie ma się czego bać. To w końcu Pizzeria naszych rodziców- stwierdził Matt.
- N-No tak....Ale mama mówiła chyba coś na temat przychodzenia tutaj w nocy....ale nie wiem co...Alan pamiętasz?
- Że...tu jest niebezpiecznie czy coś takiego mówiła....chyba -odpowiedział.
- E tam. Wolicie to czy apokalipsę?
Zastanowiłam się.
- To- odparłam krótko. Alan pokiwał głową na zgodę- To może znajdziemy sobie taki kącik, gdzie nas nie znajdą?
Matt
- Chodźmy do Kid's Cove.
- A będą opowieści o piratach?-spytała się mnie.
- Pewnie.
Katie
- Yay! ^^- wyprzedziłam ich i już poszłam wszystko rozłożyć. No co? Uwielbiam piratów! Usiadłam sobie i czekałam na kuzyna oraz brata.
Po chwili wszedł Matt.
- Mangle!!- krzyknął. Brak odpowiedzi. Pewnie jest w naprawie.
- Hej!- krzyknęłam do chłopaków.
- Chyba jesteśmy sami- usiadł obok mnie.
- A opowiesz mi historię o piratach?- zrobiłam słodkie oczka. Alan usiadł obok mnie.
- Dopiero na dobranoc- kuzyn mnie przytulił.
- E..tam....A mogę iść do Foxy'ego?- burknęłam.
- Tylko go nie zabij- zaśmiał się.
- Dobra....- przewróciłam oczami i poszłam. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Usłyszałam jakieś szmery....Nie mam pojęcia kto to, ale mam nadzieję, że to Foxy...
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Czesio. Wiem, że rozdział jest bardzo późno i przepraszam, że musieliście tyle czekać. Wspominałam już dlaczego to się stało. Przepraszam też, że taki krótki, ale ostatnio mi brakuje na wszystko czasu. Chciałabym żeby to się zmieniło, ale czasem nie zarządzam...ehh...No nic. To tyle. Trzymajcie się i do następnego. Bajoo ;3